Autor horrorów dzielił los swoich bohaterów
Eliza Ryszowska
Stephen King - jeden z najpoczytniejszych pisarzy - przeżył identyczny wypadek, który opisał wcześniej w książkach.Dnia 20 lipca 1999 r. wszystkie wielkie agencje informacyjne podały komunikat o wypadku, jakiemu uległ Stephen King - amerykański pisarz i scenarzysta, autor wydawanych w milionowych nakładach powieści grozy, a jednocześnie jeden z najbogatszych ludzi na świecie. Wieczorem w sobotę 19 lipca 51-letni pisarz spacerował skrajem drogi w okolicach swojego domu letniskowego położonego w miejscowości North Lowell w stanie Maine. Tutaj potrąciła go rozpędzona furgonetka prowadzona przez niejakiego Bryana Smitha. Kierowca nie był pod wpływem alkoholu. Jak potem zeznawał, zjechał gwałtownie na pobocze, gdyż usiłował uspokoić znajdującego się razem z nim w samochodzie rottweilera. Tuż przed wypadkiem pies zaczął się agresywnie zachowywać. Kierowca odwrócony w stronę swojego ulubieńca nie zauważył postaci znajdującej się przed maską rozpędzonego auta. Uderzenie furgonetki rzuciło Kinga kilka metrów dalej. Upadł z połamanymi nogami, zmiażdżonym płucem
i śledzioną. Na szczęście żył. Pomoc nadeszła szybko. Pisarza odtransportowano helikopterem do szpitala w Lewiston -stolicy stanu Maine.
Przeciętny człowiek łatwo mógłby przejść do porządku dziennego nad opisanymi wydarzeniami: takich historii zdarza się wiele każdego dnia. Przypadek Kinga zdumiewać może jednak nie tylko wielbicieli jego talentu literackiego, ale także wszystkich tych, którym nie jest obce przekonanie o nieuchronnie spełniającym się przeznaczeniu. Wydarzenia pamiętnej nocy 19 lipca mógł bowiem sprowokować... sam autor takich książkowych bestsellerów jak „Miasteczko Salem", „Lśnienie" czy „Bezsenność"! Chodzi tu o zadziwiającą zbieżność prawdziwego wypadku z trzema opisanymi przez Kinga fikcyjnymi tragediami. Siedząc akcje powieści amerykańskiego autora, odkryjemy zarysy dramatycznego wydarzenia, którego uczestnikiem był, niestety, sam King. Zacznijmy od przeniesionej na ekran filmowy powieści „Misery". Opowiada ona historię Paula Sheldona, twórcy romansów dla kobiet, który w wyniku wypadku samochodowego trafia przez przypadek pod opiekę byłej pielęgniarki - chorej psychicznie miłośniczki jego twórczości. Sheldon, tak jak King, jest pisarzem niezwykle popularnym i bogatym. Jego życiowe plany niweczy tragiczny wypadek na odludnej drodze. Pisarz zostaje uwięziony przez sadystyczną opiekunkę, która zmusza go do napisania kolejnej części jednego z romansów. Zdany na jej łaskę i niełaskę, z połamanymi nogami (!), przywiązany do łóżka, torturowany - robi to, choć marzy o zostaniu poważnym i docenianym pisarzem. Ta właśnie książka Stephen Kinga jest generalną zapowiedzią tragedii z 19 lipca 1999 roku Nie koniec jednak na tym... Motyw tragicznego wypadku samochodowego pojawił się również w powieści „Smętarz dla zwierzaków". Pisarz w „Smętarzu dla zwierzaków" zasugerował, że nie ma miejsc bezpiecznych -tragedia czai się wszędzie...
Jeszcze jednym uśmierconym przez samochód człowiekiem jest bohater powieści „Bezsenność", którego przez nieuwagę kierowcy rozjeżdża ciężarówka. Do momentu swojej własnej tragedii King twierdził, że choć pisze o rzeczach strasznych, nie przeraża go to. Jego wręcz obsesyjne zainteresowanie śmiercią na drodze łączyło się z uwielbieniem motoryzacji. Trzeba tu wspomnieć ponadto o książce „Christine" opowiadającej o sa-mochodzie-zabójcy. Niestety, jak powiada przysłowie: „Kto sieje wiatr, ten zbiera burze". Pisarz nieustannie stykał się w swojej twórczości ze złem, opisywał je, można powiedzieć - wywoływał je słowami. Wygląda na to, że mimowolnie sprawił, iż fikcyjne zdarzenia z jego książek stały się rzeczywistością. Co gorsza, sam stał się ich uczestnikiem! Pozostaje pytanie, czy teraz, po tragicznym wypadku, w jego twórczości zajdą jakieś zmiany. Czy zrezygnuje z ponurych wątków? Patrząc na kolejne książki Kinga odnosimy wrażenie, że nie. Autor nie ucieka przed makabrą, wręcz przeciwnie nadal w nią wsiąka.
| < Poprzedni | Następny > |
|---|




