Tragedia na szkolnym pikniku
Igor Szczerba
Tajemnica tej tragedii nigdy nie doczekała się wyjaśnienia. Pewnego słonecznego dnia uczennice australijskiej szkoły wybrały się na piknik. Urządzono go w cieniu turystycznej ciekawostki okolicy: słynnej Wiszącej Skały. Ponoć wiązała się ona z kultem pierwotnych mieszkańców kontynentu, Aborygenów. Kamienne bloki tworzyły wiodący na szczyt labirynt, pełen uskoków, jaskiń i grot, do których nikt nie odważył się zapuszczać. Po posiłku większość pensjonarek, zmęczona upałem, zasnęła. Ich nauczycielka zagłębiła się w jakiejś lekturze.
W tę senną atmosferę wdarł się krzyk przerażonej Edith, jednej z czterech dziewcząt, które wybrały się na przechadzkę. Edith nie potrafiła wyjaśnić, co ją wystraszyło. Właściwie to zmęczyła się wspinaniem na skałę, a ponieważ była grubsza i wolniejsza od pozostałych dziewcząt, te zostawiły ją samą. Nauczycielka odłożyła książkę i ruszyła na poszukiwanie. Nigdy więcej jej nie zobaczono. Po kilkudniowej akcji ratunkowej prowadzonej przez policję i miejscową ludność odnaleziono jedną z zaginionych, Irmę. Dziewczyna cierpiała na całkowity zanik pamięci.
Co stało się z dwiema uczennicami i ich nauczycielką, nie wiadomo do tej pory, choć od wydarzeń upłynęło wiele lat. Na pewno tajemnicza skała miała związek z tragedią. Nawet dziś każdy, kto podejdzie do Wiszącej Skały, czuje nieuzasadniony niczym strach. Może kryje się tu pradawne bóstwo Aborygenów, które raz na kilkaset lat budzi się i żąda ofiar? Dziewczęta mogły też przedostać się w inny wymiar. Próbowano również
wyjaśnić ich zniknięcie morderstwem, ale to brzmi... nieprawdopodobnie.
| < Poprzedni | Następny > |
|---|




