Moja babcia znała przyszłość ludzi
Alicja M.
Jej przepowiednie w wielu przypadkach sprawdzały się.Babcia czasami zamyślała się, spoglądając w okno, i wyglądała tak, jakby była nieobecna. Powiedziała mi, że w ten sposób często widzi przyszłość. Ludzie przychodzili do niej po poradę i prosili, aby coś powiedziała o ich przyszłości. Nie odmawiała, ale nigdy nie mówiła o śmierci czy wypadkach. Większość przepowiedni spełniała się. Wiedziała, że zmienię pracę, choć tego nie planowałam. Przewidziała wypadek mojego męża, Adama.
- Niech on na tej swojej budowie nie pracuje na wysokości. To może się źle skończyć - ostrzegła. Miała rację. Tydzień po tym mąż spadł z rusztowań. Długo leżał w szpitalu i przez rok jeździł na wózku inwalidzkim. Od czasu tego wypadku babcia coraz częściej była smutna. Pewnego dnia zawołała mnie do siebie. Spokojnie patrzyła w okno i cicho mówiła.
- Wnusiu, pokazał mi się twój dziadek. Powiedział, że już czas na mnie. Niedługo odejdę - zawiesiła głos.
- Przygotuj wszystko do pogrzebu.
- O czym ty mówisz, chyba żartujesz? - zapytałam roztrzęsiona.
- Nie. Proszę cię, zrób to, o co prosiłam - powiedziała stanowczo.
Nie chciałam uwierzyć w jej słowa. Były dla mnie zbyt bolesne. Bardzo się kochałyśmy i byłam jedyną osobą, której wyjawiała swoje wizje. Nie mówiła o nich nawet mojej mamie. Nie bardzo wiedziałam, co robić, i na wszelki wypadek przygotowałam jej ubranie. Wydawało mi się straszne, że to, iż musi odejść z tego świata, nie robi na niej wrażenia.
- Nie martw się, wnusiu
- mówiła, przytulając mnie do siebie. - Każdy musi kiedyś umrzeć.
To były najdłuższe dni w moim życiu. Byłam roztrzęsiona i płakałam w ukryciu. Tłumaczyłam sobie, że to może tylko fanaberia babci. Niestety, okazało się, że mówiła prawdę. Pewnego słonecznego ranka znalazłam ją w łóżku. Leżała nieruchomo, uśmiechnięta. Obok leżała napisana przez nią mała karteczka: „Nie płaczcie po mnie, po prostu zmieniłam ten świat na tamten. Będę czuwać nad Wami. Kocham Was".
| < Poprzedni | Następny > |
|---|




