Dwie dusze w jednym ciele
Igor Szczerba
Ponoć szatan ma ułatwiony dostęp do ludzi zbyt dumnych... Opętany człowiek zachowuje się tak, jakby w jego ciele mieszkał ktoś obcy. Od wieków wierzono, że człowiek składa się nie tylko z ciała, ale że oprócz niego ma jeszcze duszę. Była nierozłączna z ciałem, póki ono żyło, i podlegała narzuconym przez nie ograniczeniom. Jeżeli ciało chorowało, chorowała i dusza. Co więcej, większość cierpień ciała brała się ponoć z chorób duszy... Najgorszą rzeczą, która mogła jej zagrozić, było „opętanie" przez demona. Człowiek opętany zmieniał się nie do poznania. Zachowywał się tak, jakby władzę nad nim przejął ktoś obcy. Tracił swoją osobowość, nie rozpoznawał bliskich. Czasem szalał jak dzikie zwierzę, toczył pianę z ust, zaczynał bełkotać jakieś słowa, by po chwili bluź-nić Kościołowi i Bogu... Dusze opętane istniały zresztą nie tylko w świecie chrześcijańskim. Ludziom, których opanował zły demon, pomagali szamani z Haiti, Afryki, Ameryki Północnej i Południowej. Powszechne było przekonanie, że jeśli człowiek zaczyna zachowywać się inaczej niż zwykle, jeśli odróżnia się od reszty swojej społeczności, to znaczy, że jego ciało i duszę przejął demon. Żydzi obawiali się dybuka, Hindusi - ducha zwanego dapi, w Europie niegdyś powszechny był strach przed sukkubami i inkubami, pozbawiającymi swą ofiarę sił życiowych...
Logiczne, że aby uzdrowić chorego, demona należało wypędzić. Każda społeczność opracowała własne metody walki ze „Złym". Uciekano się do czarów, zaklęć, magicznych rytuałów, modlitw. Stosowano wywary z roślin oraz medykamenty wszelkiej, nieraz bardzo podejrzanej lub obrzydliwej postaci, np. jad węża, skórę ropuchy, kozie odchody, krew czarnego koguta. Niekiedy posuwano się nawet do morderstw, by zdobyć potrzebne składniki, takie jak ceniona bardzo wysoko ze względu na swą moc krew niemowlęcia. Nieszczęsną ofiarę złych duchów okadzano ziołami, których opary miały ją bronić, i nakazywano Złemu opuścić jej ciało. Do demona zwracać się mógł tylko człowiek znający rytuały magiczne - kapłan czy szaman. Jedynie on miał siłę zdolną przeciwstawić się wysłańcowi świata mroku oraz wiedzę konieczną, by odgadnąć jego imię. To był często najważniejszy element wypędzania złego ducha. Demon,, nazwany właściwie, tracił znaczną część swojej mocy i łatwiej było go pokonać. Osłabiony, musiał opuścić ciało ofiary, która odzyskiwała własną osobowość. Potem powoli wracała do zdrowia (o ile jej organizm nie został zbyt wyniszczony przez demona lub... rytuał jego wypędzania).
W religii chrześcijańskiej posługiwano się przede wszystkim modlitwą, chociaż niekiedy egzorcyzmy zadziwiająco przypominały praktyki szamańskiej stosowano kadzidła, demony wzywano po imieniu ("Wynijdź, Asmodeuszu, Baalu, Lucyperze...). Takimi właśnie metodami usiłowano ratować słynną mniszkę z Loudun, Matkę Joannę od Aniołów. Wraz z przeoryszą zakonu „opętane" zostały niektóre jej podopieczne. Tańczyły dziko, wyginając ciała tak, że normalny człowiek dawno połamałby sobie kości, czyniły nieprzyzwoite gesty, przemawiały nie swoim głosem - podobno przełożona umiała nawet mówić w innych językach. Nieszczęsne siostry wymieniały diabły, które opanowały ich ciała. Kościół zareagował natychmiast i do klasztoru wysłał egzorcystów. Modlitwy i zabiegi mające uwolnić opętane kobiety trwały wiele dni. Bezskutecznie. Tragedii sióstr zaradził dopiero ksiądz, który przejął chorobę od matki Joanny i pozwolił dręczącemu ją diabłu „wnijść" w siebie.
Dzisiaj wydaje się, że wiemy już wszystko o naturze człowieka. Nawet najdziwniejsze zachowanie można wyjaśnić chorobą psychiczną. A jednak niekiedy okazuje się, że pacjent zamkniętego oddziału psychiatrycznego w rzeczywistości potrzebuje pomocy nie lekarza, ale egzorcysty.
Niezwykłe, niewytłumaczalne rzeczy, które dzieją się wokół nas, świadczą o tym, że nie jesteśmy maszyną, którą naprawi odpowiednie lekarstwo czy skalpel chirurga. Że oprócz świata materialnego istnieje duchowy, a oba wzajemnie się przenikają. Tuż obok nas, pochłoniętych codziennymi obowiązkami, żyją machy, demony, byty, których nawet nie potrafimy nazwać. Mogą one ingerować w nasze życie - najczęściej robią to te złe, karmiące,się ludzką energią. Nasze emocje smakują im jak wyszukane delicje, a najwyżej cenią uczucia negatywne: zazdrość, nienawiść, złość. Szczególnie łatwo opanowują duszę ludzi otwartych na zło: dumnych, pełnych pogardy i przekonanych o swojej wyższości nad innymi. Nic w tym dziwnego - przecież upadek Szatana spowodowała właśnie jego nadmierna pycha. Na ofiary wybiera więc ludzi podobnych do siebie. Demony interesują się także osobami słabymi, niepewnymi swojej wartości, łatwo ulegającymi wpływom. Unikają ludzi pogodnych, szczerych, życzliwych.

| < Poprzedni | Następny > |
|---|




