Portret twojej duszy
Bogda Balicka
Rozmawiając przez telefon, słuchając czyjegoś monologu lub oglądając telewizję niemal każdy z nas rysuje coś na wolnym skrawku kartki papieru. Wydawać by się mogło, że czynność, którą wykonujemy machinalnie, skupieni na czymś zupełnie innym, jest czynnością bezmyślną. To jednak tylko pozory.
Te kreślone mimowolnie znaczki mogą świadczyć o naszych przekonaniach, lękach, kompleksach, a także odzwierciedlać nastrój zmieniający się w trakcie rozmowy.
Warto przyjrzec się rysunkom, jakie siedzący za swoim biurkiem szef stawia w rogu kartki, kiedy prosimy go o podwyżkę. Jeśli potrafimy odszyfrować ich znaczenie, będziemy wiedzieć, jaką decyzję podjął... zanim jeszcze cokolwiek powie. Psycholog Rudolf Arnheim uważał, że każda kompozycja, nawet mimowolna, ma swoją treść. Twierdził, żc przy rysowaniu działają „siły psychologiczne". Mówiąc prościej, bazgrząc bezmyślnie po kartce otwieramy drogę dla... podświadomości. To ona kieruje wówczas naszą ręką. Aby zrozumieć, co przekazuje, musimy poznać szyfr znaków. Jest on oczywiście specyficzny dla każdego człowieka. Istnieją jednak pewne ogólne zasady. Dzięki nim, z powstających machinalnie obrazków możemy odczytać tajemnice skrywane przez naszych rozmówców oraz te, które sami chowamy we własnym sercu... jak by powiedzieli romantyczni poeci. Dzisiaj bowiem wiemy już, że wszystkie uczucia i emocje kryją się w mózgu, a dokładniej w tej jego części, z którą po wiekach „oświecenia i rozumu" dopiero uczymy się nawiązywać kontakt: podświadomości. Tak więc, co mówią o nas machinalnie stawiane kropki, kreski, kółka, słoneczka i kwiatki? Bardzo wiele. Jeśli podczas rozmowy „zakropkowujemy" kartkę papieru, to znaczy, że mamy trudności z podjęciem decyzji. Łatwiej będzie nam to zrobić, jeżeli nagle postawimy prostą, mocną kreskę. Kształty okrągłe świadczą o życzliwych uczuciach żywionych do rozmówcy albo wręcz o pozytywnym stosunku do całego świata. Figury kanciaste ujawniają „rogatą duszę". Stawiają je osoby, które mają zawsze własne zdanie i nie lubią się podporządkowywać innym. Mogą wyrażać również niechęć do rozmówcy oraz zdecydowany sprzeciw wobec tego, co do nas mówi.
Aby zrozumieć bardziej skomplikowane kompozycje, należy przyjrzeć się symetryczności obrazka, znaleźć punkt centralny oraz kierunek, w którym biegną linie. Jeżeli rysunek „ciąży w dół" (silniej zaznaczona jest dolna część kompozycji) to znaczy, że czujemy się przytłoczeni przez rozmówcę. Podobnie reagujemy rysunąc zachodzące na siebie kształty. Świadczą one również o tym, że gnębi nas jakis problem.
Człowiek otwarty na świat, radosny, zadowolony ze swojej obecnej sytuacji tworzy zazwyczaj kształty wyraźnie oddzielone od siebie - każdy element rysunku ma swoje miejsce, może swobodnie oddychać (tak jak jego autor).
Zdarza się, że na połowie kartki powtarzamy te same figury. Oznacza to, ze wciąż rozpatrujemy jakiś problem z przeszłości. Według psychologa Franka Tallisa takie obrazki tworzą ludzie z tendencjami do samoudręczania się. W ten sposób „twój wewnętrzny system alarmowy mówi ci, że leżałoby coś z tym probierni zrobić, przezwyciężyć go", może przerodzić się w obsesję. W niektórych mimowolnych kompozycjach nie ma żadnego ładu odniesienia - chociażby brzegów kartki. Rysownik nie mógł zdecydować się, gdzie być góra, gdzie dól, co powinno być krzywe, co proste. Co mówią o tym specjaliści? Może być sygnał, że twórca „dzieła" jest zbytnim... perfekcjonistą. Tallis pisze, że dążenie do doskonałości nie jest cechą jednoznacznie pozytywną. Przesadne "wiąże się z tak wysokim stawianiem sobie poprzeczki, że w rezultacie uniemożliwia to wykonanie zadania". I kolejna ciekawostka: rysowanie labiryntów i spirali wcale nie świadczy
o tym, że ich autor jest osobnikiem skomplikowanym albo nieuczciwym i pokrętnym. Takie figury tworzą idealiści, szukający w każdej drobnej rzeczy głębszej symboliki i znaczenia. Starożytni Kreteńczycy (ich dziełem jest m.in. słynny labirynt z Knossos) uważali, że buduje się je po to, by zgotować ciekawą łamigłówkę dla umysłu
i dzięki temu uciec od szarych problemów rzeczywistości. Skoro poznamy już znaczenie kreślonych mimowolnie kształtów, możemy odwrócić sytuację: zamiast wyrażać poprzez nie własne emocje, nauczyć się owe emocje... zmieniać, właśnie dzięki rysunkom! Jeżeli nie podoba nam się rozmówca, zamiast ostrych trójkątów, zacznijmy kreślić miękkie koła - a nuż poczujemy do niego sympatię.
| < Poprzedni | Następny > |
|---|




