RSS powiększ litery pomniejsz litery
astro.pl

Wróżby interaktywne

Do poprawnego wyświetlenia elementów strony, potrzebny jest plugin Flash Player.

Pobierz FlashPlayer

Klątwa z egipskiego straganu

piramida-egipskaWsiadłyśmy z samolotu, rozglądając się wokół z niedowierzaniem: palmy, egzotyczne kwiaty i... niewyobrażalny upał!
- Ponad trzydzieści stopni w cieniu - orzekła Halinka, zakładając okulary przeciwsłoneczne.

Klimatyzowanym autokarem dojechałyśmy do hotelu. A potem było coraz wspanialej: wygodny pokój z własną kuchnią i tarasem, z którego był tylko krok do basenu. I lazurowe, spokojne morze. Po prostu pięknie. Tak sądziłyśmy przez pierwszy tydzień.  Natomiast w drugim... zaczęłyśmy się nudzić. Bo jak długo można leżeć do góry brzuchem i smażyć się na słońcu? Z radością ruszyłyśmy zwiedzać zabytki. Zaliczyłyśmy Kair, karkołomną jazdę na wielbłądach, no i oczywiście, jakżeby inaczej, piramidy w Gizie... Na tę ostatnią wycieczkę wybrałyśmy się rankiem, razem z niewielką grupką turystów z naszego hotelu. Z niecierpliwością czekałam, aż dotrzemy na miejsce. Bo być w Egipcie i nie widzieć piramid!... Na miejscu opadła nas cała chmara oprowadzaczy, poganiaczy wielbłądów i sprzedawców pamiątek, oferujących swoje usługi. Dzięki Bogu, mieliśmy swojego przewodnika. To było niesamowite... Z zachwytem słuchałam jego opowieści o budowniczych monumentalnych grobowców, faraonach, kapłanach.... I słuchałabym dalej, gdyby nie moja przyjaciółka. Bo Halinka nagle oddaliła się od naszej grupy i w pośpiechu zaczęła zmierzać w kierunku... W zasadzie nie wiedziałam, dokąd. Ona za to sprawiała wrażenie kogoś, kto doskonale zna to miejsce. Wyglądała, jakby coś ją opętało. Zastanawiałam, się, co robić, kiedy nagle Halinka się zatrzymała. Patrzyłam na nią z pewnej odległości. Widziałam, jak przybliża się do jednego z prowizorycznych stoisk z pamiątkami, potem długo ogląda „starożytne" figurki, a na koniec... wykorzystując nieuwagę sprzedawcy, chowa jedną do torby!
-    Oszalałaś! - napadłam na nią, kiedy w końcu podeszła.
-    Nie. Ja... musiałam to zrobić - powiedziała dziwnym głosem, a potem otworzyła torbę. Zobaczyłam niewielki posążek przedstawiający chyba faraona. Bez słowa chwyciłam Halę za łokieć i pociągnęłam w kierunku grupy. Dopiero po powrocie do hotelu przyjrzałam się figurce dokładniej. Z pozoru przypominała te wszystkie egipskie pamiątki. Ale wyglądała na o wiele starszą. No i jej twarz wykrzywiał jakiś dziwny, nieprzyjemny uśmiech.
-    W życiu niczego jeszcze nie ukradłam -    powiedziała przyjaciółka, wpatrując się w nią z odrazą. - Zupełnie, jakby to ona kazała mi się ukraść. Zaśmiałam się nerwowo. Miałam wrażenie, że posąg patrzy na nas złośliwie. No i się zaczęło. Najpierw śniły mi się koszmary. Potem Halinka skręciła nogę w kostce, ja oblałam sobie wrzącą wodą rękę, a w dodatku ktoś ukradł mi całą gotówkę, którą miałam w portfelu.

To była klątwa, bez dwóch zdań. W tej sytuacji najlepiej byłoby odwieźć złośliwego faraona tam, skąd go zabrałyśmy. Niestety, w najbliższym czasie hotel nie organizował wycieczki do Gizy. A my nie mogłyśmy czekać. Nocą poszłyśmy z figurką nad morze.
-    I wracaj tam, gdzie jest twoje miejsce! -    krzyknęła Halina, kiedy potwór zniknął w odmętach granatowej wody.
Po południu następnego dnia wybrałyśmy się na plażę. Rozłożyłam na piasku ręcznik, wyciągnęłam się... ale coś mnie uwierało! Odgarnęłam piasek... Był tam, patrzył na mnie ze złośliwą satysfakcją. Zupełnie, jakby mówił: „Już nigdy ; się mnie nie pozbędziesz". Najwidoczniej fale wyrzuciły go z powrotem na plażę. Cóż, nie było już mowy o opalaniu. Wróciłyśmy do hotelu razem z pechową figurką.
-    Zrzucimy ją ze skały
-    zdecydowała Halszka. Dwie godziny później stanęłyśmy na brzegu skarpy, patrząc z satysfakcją, jak faraon koziołkuje w dół. Wielokrotnie obijał się o skalne występy, tracąc po drodze ręce, głowę, aż zamienił się w kupkę skorup.
-    Myślisz, że nie będzie nas już prześladował? - spytała mnie Halinka.
-    Nie żyje - odparłam, chociaż wcale nie byłam tego do końca pewna. Ani ja, ani Halinka nie należałyśmy do osób przesądnych, ale ze strachem myślałyśmy o podróży powrotnej samolotem...

 


Kontakt · Regulamin · Wymagania techniczne · Reklama · Wróżki SMS · Mapa strony · Partnerzy

© 2000-2009 Wydawnictwo Phoenix Press. Wszystkie prawa zastrzeżone
Projekt i realizacja: slyks.pl